ŚREM - "Jak za dawnych lat". ZOBACZ ZDJĘCIA

Krystynę i Adama Nowaków nie trzeba było długo namawiać do przebrania się w stylowe kreacje z początku XX wieku. Podobnie było z innymi rodzinami, które wtopiły się w krajobraz promenady jak za dawnych lat

1/32
Monika Maciejewska
– Nasze stroje były moim pomysłem – mówiła Bożena Grzembowska. Kobieta nie ukrywała, że w przygotowaniach do „Bulwaru sztuki – Promenady jak za dawnych lat” nie obyło się bez krawcowej. – Ale to ja byłam projektantką. Ściąga? Nie miałam żadnej ściągi, po prostu czasem coś się przypomni – dodała. – Stare filmy się ogląda, stamtąd też można czerpać pomysły – dopowiedział Lechosław Grzembowski, mąż pani Bożeny.

O udziale w niedzielnej imprezie rodzina zadecydowała już w styczniu! – W zeszłym roku również braliśmy udział i oczywiście stroje były inne. Nie liczymy na żadną wygraną – przyznała Bożena Grzembowska. Po czym zaznaczyła, że w satyrykonie „Śrem się śmieje” też bierze udział, bo daje jej to dużo radości i satysfakcji.

Państwu Grzembowskim towarzyszyła ich wnuczka Klaudia. – Szkoda tylko, że nie udało nam się namówić starszych wnuków. Miałabym dla nich wiele pomysłów. Byłoby śmiesznie – mówiła babcia dziewczynki.

W tym roku mniej ludzi odpowiedziało na apel przyjścia w ubiorach z początku XX wieku. Za to ci wszyscy, dzięki którym rzeczywiście można było się przenieść w czasie, dali z siebie wszystko. Wygrała rodzina Kaczmarków, którym wchodząc na scenę, jak powiedział Jerzy Kondras, dyrektor Biblioteki Publicznej w Śremie, organizatora imprezy, powinna towarzyszyć muzyka z „Ojca chrzestnego”.

Po odsłonięciu ławeczki Heliodora Święcickiego prawie każdy musiał nie tylko przystanąć, ale i na chwilę usiąść obok wybitnej postaci.
∨ Czytaj dalej

Idąc wzdłuż promenady śremian czekały kolejne atrakcje. – Ja też trochę potrafię wyplatać – mówiła jedna z kobiet, przyglądających się powstawaniu koszyka. – To bardzo się cieszę, bo już co raz rzadziej można spotkać takie osoby – odpowiedział jej mistrz w swoim fachu.

Nie zabrakło też tutejszych artystów. Swoje obrazy prezentowały Janina Smolicz-Frydryk, której prace obecnie możemy podziwiać w „Cafe Marlena” oraz Anna Wyszyńska. Z kolei grupa wykonująca dzieła metodą decoupage przy okazji zapraszała na wystawę, którą będzie można oglądać przez całe wakacje w filli biblioteki na Jezioranach.

Oczywiście ważnym elementem niedzielnej imprezy były stare melodie. Te w nieco mniejszych siłach, ale z wielką pasją starali się dostarczyć wszyscy przybyli muzykanci. Wśród nich znalazł się m. in. kataryniarz Tadeusz Zajdowicz z Leszna. – Popularnie kataryniarz Tadziu. Tak o mnie mówią, tak o mnie piszą – zaznaczył mężczyzna. – Kiedy jestem zaproszony na tak wspaniałe imprezy, jak ta dzisiejsza w Śremie, to jest mi szalenie miło. Mogę wówczas zaprezentować najstarszą katarynkę, która ukończyła już 108 lat – dodał.

Kataryniarz Tadziu nie narzekał na brak zainteresowania. – W końcu tradycja mówi: „Za grosik lub dwa kataryniarz gra. Szczęście rozdaje...”. Śrem mnie polubił, jestem tutaj już trzeci raz. Teraz mam rozweselać gości na promenadzie, co czynię z wielką ochotą – śmiał się leszczynianin.

Tadeusz Zajdowicz, jak sam mówił, wielki sentyment do katarynki odziedziczył po dziadku. – Jako najmłodszy wnuk odnowiłem tradycję. Dziadek w okresie międzywojennym, na rynku leszczyńskim miał swoją karuzelę, a także pogrywał po okolicznych miejscowościach. Potem katarynka zasnęła na 70 lat – tłumaczy starszy pan. Od 2002 roku, kiedy skończyła 100 lat, postanowił w końcu to zmienić.

Na promenadzie można było sobie zrobić zdjęcie retro, czy odwiedzić kawiarenkę jak za dawnych lat „U Heliodora”, którą urządziła w piwnicy biblioteki „Cafe Ole”. Dobrej zabawy dostarczył m. in. „Charlie pomywaczem” wystawiany przez Teatr „Na Bruku” z Wrocławia.

Podczas trwania imprezy wiele też zabawy czekało najmłodszych śremian w „Baśniowym zakątku”. Dzieci pozwalały przemalować swoje twarze. Z kolei przy wizycie Pana Kleksa podwórko biblioteki już zupełnie zrobiło się bajkowe. Niemałych wrażeń i to ludziom w każdym wieku dostarczył również rejs statkiem "Bajka".

"Bulwar Sztuki" z pewnością już na stałe wpisze się w życie kulturalne Śremu. A jak zapowiedział Jerzy Kondras, dyrektor biblioteki, kto wie, być może w tym roku będzie jeszcze jedna szansa przeniesienia się na początek XX wieku. Byle śremianie chętniej chwycili za cylindry, zaś śremianki ubrały piękne stare suknie, wtedy jeszcze mocniej każdy z nas poczuje się...jak za dawnych lat.
Eliza Mączka Eliza Mączka
źródło: Głos Wielkopolski

Więcej na temat

Komentarze (0)

avatar
Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię