Wypadek na trasie Śrem-Czmoń (DW 434). Jedna osoba zmarła w szpitalu, dwie na miejscu wypadku. Prace śledczych wciąż w toku

Katarzyna Baksalary
Katarzyna Baksalary
Wypadek na trasie Śrem-Czmoń. Nie żyją cztery osoby. Wcześniej napadli na kobietę w Śremie
Wypadek na trasie Śrem-Czmoń. Nie żyją cztery osoby. Wcześniej napadli na kobietę w Śremie Andrzej Borowiak, Rzecznik Prasowy Policji w Poznaniu
Udostępnij:
Od napadu w Śremie, policyjnego pościgu i wypadku, jaki miał miejsce w okolicach Czmonia (na DW 434) minął już niemal tydzień. W tym czasie policja oraz prokuratura poczyniła nowe ustalenia w sprawie. Już wiadomo, ile dokładnie osób uciekało przed policją oraz co było bezpośrednią przyczyną ich śmierci. Co dalej ze sprawą wypadku, pościgu i napadu na kobietę w Śremie?

Policyjny pościg zakończył się wypadkiem w Czmoniu

Wypadek, do którego doszło w czwartek 21 października na drodze wojewódzkiej 434 pomiędzy Śremem a Czmoniem okazał się tragiczny w skutkach. Jak ustaliła ostatecznie policja, śmierć poniosły w nim trzy osoby. Z informacji przekazanych przez Andrzeja Borowiaka, rzecznika wielkopolskiej policji wynika, że wypadek wydarzył się podczas pościgu śremskich policjantów za bandytami, którzy wcześniej mieli napaść na kobietę w okolicach jednego z banków w Śremie.

Do wypadku doszło podczas pościgu policjantów ze Śremu za uciekającymi sprawcami napadu na kobietę. Podczas pościgu samochód, którym uciekali sprawcy napadu, wyprzedzając, uderzył w nadjeżdżającego peugeota, a następnie odbijając się od niego, uderzył w samochód ciężarowy. Po tym zderzeniu samochód osobowy sprawców napadu stanął w płomieniach – informował o wypadku i jego przebiegu w czwartek 21 października rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

Już podczas naszej rozmowy z Andrzejem Borowiakiem było wiadomo, że jedna z osób, która została wydobyta z uciekającego przed policją samochodu, została przetransportowana do szpitala. Niestety jak poinformował rzecznik wielkopolskiej policji próby reanimacji i utrzymania mężczyzny przy życiu okazały się nieskuteczne i zmarł on w szpitalu. Z ustaleń policji, co do tożsamości tego człowieka wynika, że mężczyzna był obywatelem Gruzji.

Śmierć w wypadku w Czmoniu poniosły trzy osoby

Gruzin nie uciekał jednak samochodem przed policją sam. Jak wynikało z pierwszych uzyskanych przez nas informacji od Michała Kucierskiego, rzecznika prasowego Komendy Miejskiej PSP w Poznaniu, razem z nim w aucie miały znajdować się jeszcze trzy osoby. Wszystkie zginęły na miejscu wypadku. Liczba ofiar nie została jednak ostatecznie potwierdzona w dniu tragicznego w skutkach zdarzenia przez policję. Problem wynikał z faktu, iż samochód osobowy sprawców napadu, którzy uciekali przed policją, po uderzeniu w auto ciężarowe spłonął doszczętnie. W ogniu stanęła również ciężarówka. Spłonęła jej kabina oraz część naczepy.

Dziś już wiadomo, że w samochodzie ściganym przez policjantów ze Śremu uciekały trzy osoby. Przeprowadzone w poniedziałek 25 października oraz wtorek 26 października sekcje zwłok według wstępnych ustaleń wykazały, że dwie osoby, które pozostały w samochodzie sprawców napadu nie poniosły śmierci w pożarze, a na skutek obrażeń powstałych w wyniku wypadku i uderzenia najpierw w samochód osobowy, a następnie w ciężarówkę.

Jak podkreślił w rozmowie z nami prokurator Grzegorz Gucze z Prokuratury Rejonowej w Środzie Wielkopolskiej, która zajmuje się wypadkiem, wszelkie ustalenia są wciąż ustaleniami wstępnymi i na chwilę obecną trudno mówić o tym jak będzie finał tej sprawy. Prawdopodobne jest to, że może się ona zakończyć umorzeniem, ze względu na śmierć sprawców.

Wszystko zaczęło się od napadu na kobietę w Śremie

Na koniec wrócimy jeszcze do sytuacji, która rozpoczęła cały ciąg zdarzeń, doprowadzając ostatecznie do wypadku, a mianowicie do napadu na kobietę w Śremie. Zapytaliśmy rzecznik śremskiej komendy policji o ich ustalenia w tej kwestii.

Około godz. 12.00 w śremskiej Komendzie Policji zgłosiła się mieszkanka gminy Śrem, która poinformowała nas o tym, że w rejonie banku z samochodu ford fiesta skradziono jej torebkę z dokumentami, kartą bankomatową, pieniędzmi oraz telefonem. Kobieta najpierw była w banku. Do kradzieży doszło, gdy chciała odjechać. Wówczas ruszyła swoim samochodem, ale musiała wysiąść, bowiem coś stało się z przednim kołem od auta – relacjonuje Ewa Kasińska i dodaje, że kiedy kobieta wysiadła z auta jakiś mężczyzna, który mówił do niej w obcym języku, próbował wyciągnąć śrubę z opony i nagle odszedł.

Kiedy kobieta wsiadła do samochodu zauważyła, że torebka zniknęła z przedniego siedzenia, a mężczyzna który przed chwilą próbował wyciągnąć śrubę z opony odjeżdża z innymi mężczyznami oplem astra zaparkowanym przy banku. Wszystko wskazuje na to, że mieliśmy tu do czynienia z kradzieżą tzw. metodą „na kolec” - podsumowuje policjantka.

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Dodaj ogłoszenie