Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Zbiórka krwi w szczytnym celu w Śremie. Wojskowy klub krwiodawców wsparł panią Marikę, która zmaga się z białaczką

Katarzyna Baksalary
Katarzyna Baksalary
Krew to szczególny lek. Taki, którego nie można wyprodukować w fabryce. Taki leki, którym z drugim człowiekiem musi podzielić się inny człowiek. W czwartek 1 lutego w Muzeum Śremskim odbyła się kolejna krwiodawcza akcja Klubu Honorowych Dawców Krwi PCK Garnizonu Śrem im. Powstańców Wielkopolskich. Wojskowi i nie tylko oni wsparli tą zbiórką panią Marikę, która zmaga się z białaczką.

Klub HDK śremskiego garnizonu zaprosił do udziału w akcji oddawania krwi

Zdrowie życie to najpiękniejsze życie. Nie każdemu jednak jest to dane. Wiele osób boryka się z różnymi chorobami, a nawet jest zmuszone walczyć o swoje życie. Często w takich sytuacjach jest potrzebna krew, czy to podczas operacji, czy to podczas innych procedur medycznych, gdzie tylko transfuzja może pomóc. O krew jednak wcale nie tak łatwo.

Krew to lek, którego nie można wyprodukować. To jedyny lek, który jedna osoba może ofiarować innej. Okazja do podzielenia się własną krwią i uratowania czyjegoś zdrowia i życia była akcja zorganizowana przez Klub Honorowych Dawców Krwi PCK Garnizonu Śremskiego, która odbyła się w sali Muzeum Śremskiego w czwartek 1 lutego. Warto również dodać, że zorganizowana akcja wsparła Marikę Wojtkowską, młodą mamę, która zmaga się z białaczką.

Każdy mógł oddać krew w murach Muzeum Śremskiego

Oprócz wojskowych w akcji udział wzięły osoby również niezwiązane z wojskiem m.in. policjanci czy po prostu śremianie. Jak zdradził nam organizator akcji st. sierż. Grzegorz Cynka, tego dnia krew oddało 32 osoby, łączenie uzbierano 13,5 litra tego cennego leku.

Katarzyna Baksalary

Krwiodawcy mają swoje powody do dzielenia się krwią

Poród oddających krew pojawiły się osoby, które oddane mają już wiele litrów krwi, jak i te, które dopiero zaczynają przygodę z krwidoawstwem. Jak zdradziła nam jedna z pań oddających krew po raz pierwszy, robi to z dwóch powodów - po pierwsze kiedyś jej córka musiała skorzystać z krwi podarowanej przez innego człowieka, a także dziecko jej przyjaciółki jest w sytuacji, gdzie potrzebna jest krew. Z kolei jednego z panów, który krew oddaje już od wielu lat, do pierwszego razu zmobilizowała babcia, która chorując potrzebowała transfuzji.

Jak wynika z naszych rozmów z osobami, które w czwartek się zameldowały w Muzeum Śremskim gotowe podzielić się własną krwią, nieważne jak ktoś zaczął, ważne jest to, że się podzielił i ma zamiar to kontynuować, o ile zdrowie na to pozwoli.

A na koniec żartobliwie dodamy, że dni wolne oraz kilka tabliczek czekolady również potrafią zmotywować do tego, aby przyjść i usiąść w fotelu dawcy krwi.

Zobacz też na ŚremNaszeMiasto.pl:

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Nordic walking, ulubiony sport seniorów

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na srem.naszemiasto.pl Nasze Miasto