MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Jak wyglądała Wielkanoc 150 lat temu? Prezentujemy XIX-wieczne wielkanocne tradycje Wielkopolski

Łukasz Cichy
Łukasz Cichy
Wesołego Alleluja!
Wesołego Alleluja! Feliks Franić (polona.pl) - Domena publiczna
Niedźwiedź krążący po okolicy, ściganie się po święconce do domów, "Boże rany"... Takie obrzędy były popularne w XIX-wiecznej Wielkopolsce. Przy okazji Świąt Wielkiej Nocy warto przypomnieć niektóre zwyczaje.

Spis treści

Niniejsze zwyczaje są znane dzięki Oskarowi Kolbergowi, który opisał w "Dziełach Wszystkich" w "Wielkim Księstwie Poznańskim" obrzędy naszego województwa. Zaprezentowaliśmy kilka z nich z Wielkopolski z lat 60. i 70. XIX w., czyli sprzed półtora wieku.

"Niedźwiedź" odwiedzający domy

W Konojadzie w powiecie grodziskim w drugie święto jeden z domowników przebierał się za niedźwiedzia prowadzonego przez drugiego parobka na lejcy, który chodził z nim od domu do domu. W każdym z nich odbierali od gospodyń jajka, szperki i inne datki. Za nimi szedł "(...) jeden z chłopaków za babę przebrany z miechem (workiem) na ramieniu i z tyczką nabitą gwoździami, aby mógł zawiesić na nich szperki. Nazbierawszy to, idą do karczmy, smażą tu jaja i wspólną sobie ucztę wyprawiają ".

W Ujeździe pod Kościanem w trzecie święto wielkanocne mieszkańcy oprowadzali po wsi chłopaka owiniętego słomą za niedźwiedzia, każąc mu tańczyć i zbierać do woreczka pieniądze.

Do podobnej sytuacji dochodziło też w Biezdrowie w powiecie szamotulskim, gdzie chłopak przebrany za niedźwiedzia miał na szyi dzwonek, a towarzyszący mu inny chłopak zbierał nie tylko jajka, ale i chleb, czy słoninę.

O ile w poprzednich przypadkach sytuacja była humorystyczna, to w przypadku podpoznańskiego Dębicza, "niedźwiedź" łapał dziewczynę i ją " tłoczył i dusił ", a reszta krzyczała " która dobrego sumienia, to niech nie ucieka! — a która zła, to myk, bo ją rozedrzel ".

Zdarzało się też tak, że owego przebranego niedźwiedzia wrzucano do jeziora lub stawu na pamiątkę wrzucenia bożka Lela do jeziora Gopło. Ten zaś miał krzyczeć " Ej desperaki! Bezbożniki! ". Zwyczaj ten był znany m.in. na Górczynie i Jeżycach.

Niekiedy też, m.in. w Objezierzu, Nieczajnie, Wargowie, czy Lulinie w powiecie obornickim topienie niedźwiedzia wiązało się z dyngusem.

Wynoszenie żuru poza wieś i "Boże rany"

W Rosku w powiecie czarnkowsko-trzcianeckim w Wielki Piątek wynoszono żur na granicę wsi. " W tym celu garnek duży w którym żur kiszą, zwijają w płachtę i dziewczynie (pierwszej lepszej którą napotkają lub wyszukają) nakazują mówiąc: „pódź-sa! ty mas ten żur wyleść!" — kładą go jej na plecy, i gdy ona wyjdzie i żur wspomniany niesie, chłopaki idą za nią i kijem w garnek trzasną, że się ten stłucze i ją obleje " -pisał Oskar Kolberg w swym dziele o Wielkopolsce.

W Rgielsku w powiecie wągrowieckim w Wielki Piątek chłopacy starali się zastać dziewczęta będące jeszcze łóżkach, czyli przyjść na tzw. " ciepłe nóżki ", aby im zadać " boże rany ". W tym celu mieli nielitościwie używać brzozowych rózg.

Do podobnej praktyki dochodziło w Samostrzelu w powiecie nakielskim, gdzie w Wielki Piątek bito dzieci na pamiątkę ran Chrystusa.

Dyngus na pamiątkę święcenie Litwy

W Konojadzie w powiecie grodziskim w pierwsze święto po Nieszporach parobkowie i chłopaki gonili i polewali dziewczęta. Relacje spisał w 1866 r. ówczesny konojadzki proboszcz ks. Symeforian Tomicki: " W drugie święto ledwie dnieć zaczęło, już byłem u Wacha, zbudziłem chłopaków i parobków, nanieśliśmy sobie wody, i dalej lać dziewczęta, a i Marysi się dostało. Hałas, rwetes, krzyku co niemiara! Dziewczęta wrzeszczą i krzyczą, a w sercu rade, bo myślą, że która nie zlana, nie pójdzie tego roku za mąż. A im bardziej się gniewały, tem bardziej my je leli'm wołając: dyngus, dyngus! Powiadam wam, żeśmy wody nie żałowali, lejąc garnkami, dzbankami, szklankami od stóp do głów, tak że w izbach i kaczki pływać mogły. Po zabawie trza się było przebrać, bo jeżeli na dziewczętach suchej nitki nie było, to i z nas chłopaków każdy był porządnie zmaczany. Wach nam wytłumaczył, że zwyczaj ten zachowany na pamiątkę chrztu Litwy za Jagiełły, a wyraz dyngus jest litewski i oznacza Niebo, bo chrzest nam niebo otwiera. Zachowujmy go więc na pamiątkę tego, ale strzeżmy się przy dyngusie zbytków i rozpusty, jaka w niektórych miejscach dotychczas panuje. Bo sam bywałem świadkiem, niedawno temu jeszcze, jak w pewnej wsi jeden z parobków w Wielkanoc po nieszporach wchodził na dach stodoły, i obwoływał gło głośno, że Magda ze dworu dostanie pięć wiader, Basia Marcinowa (córka) ośm wiader, i tak każdej dziewczynie we wsi pewną ilość wiader przeznaczał. Potem nazajutrz nie zważając czy mróz czy nie mróz, wywłóczyli dziewczynę jedną po drugiej z domów, mimo krzyku i oporu wlekli do studni, kładli do koryta i nabierali wodę ze studni a leli na dziewczynę, aż przeznaczonych sobie wiader nie odebrała. Albo jeżeli ją schwytali przy stawie, to zatrzymali przy przerębli i taką lodową wodą zlewali bez litości. Nie jedna też z nich, bywało, nie mając się w co przewlec, z przeziębienia w chorobę wpadła, a czaem i życiem tę ich swawolę przypłaciła "

Nie zawsze tak było. W Morownicy w pierwsze święto to chłopacy oblewali dziewczyny, jednak w poniedziałek wielkanocny rano to dziewczyny oblewały chłopaków. Po dyngusie szli oni do gospodarzy otrzymując po dwa kawałki placka, jeden pszeniczny, a drugi gryzewy (półśledniczej mąki) i kieluszku wódki śpiewając:


1. My biegamy po dyngusie,
i śpiewamy o Jezusie,
0 Jezusie, o Chrystusie.
2. W wielki czwartek, w wielki piątek,
cierpiał Pan B6g dla nas smutek,
dla nas smutek, dla nas rany.
3. Co go żydzi umęczyli,
umęczyli i dręczyli,
krew najświętszą wytoczyli. .
4. Anieli się dowiedzieli,
1 czśm prędzy przybieżeli.
6. Krew najświętszą pozbierali,
pozbierali, pozgarniali,
i do raju odesłali.
6. Tera(z) pódżma do oracza,
da nam chleba i kołacza.
7. Od oracza do Donaja v. Dunaja,
usmarzy nam cztóry jaja.
8. Siedzi gospodarz w końcu stołu,
suknia na nim jak na połu obywatelu,
9. A czapeczka z karmazynu, półśladniku).
ten gospodarz tego domu.

Zwyczaj śmingusa dyngusa zwykle był obchodzony w poniedziałek wielkanocny, jednak w Mystkach w powiecie wrzesińskich tradycją było kropienie dziewcząt w Wielką Niedzielę.

Kto pierwszy w domu, ten pierwszy zakończy żniwa i zasiewy

Po wielu wsiach był zwyczaj ścigania się ludu z kościoła po Rezurekcji. Kto pierwszy był w domu, ten pierwszy miał ukończyć żniwa i być najzręczniejszy. Taki zwyczaj Oskar Kolberg zanotował w podpoznańskim wsiach: Wrączynie, Modrzu oraz Dębiczu, a także w Objezierzu w powiecie obornickim. W podpoznańskich wsiach gospodarze kropili również wszystkie zasiewy.

W kilku parafiach pod Środą Wielkopolską panował zwyczaj, że po Rezurekcji mieszkańcy przybywali do księdza z koszami wypakowywanymi chlebami, kiełbasami, plackami, czy jajkami, a ten je święcił. Święcenie ksiądz kończył słowami: " benedictus et aspergo " (błoskosławione i pokropnione), chłopi pakowali żywność na wozy i pędzili do domów będąc przekonanymi, że kto będzie pierwszy, ten ukończy żniwa i zasiewy.

Pozostałe zwyczaje

W poniedziałek wielkanocny Poznaniu otwierano mieszkańcom pole do szerokich zabaw i rozrywek. Zapraszano mieszkańców się nawzajem na święcenie, a potem do stołów. Dotyczyło to zwykłych mieszkańców, jak i generałów, wojewodów, czy biskupów.

W poniedziałek wielkanocny wychodzili mieszkańcy Poznania na tzw. Emaus do kościoła św. Jana za Śródką. Starsi i skromniejsi urządzali przechadzki, a młodzież miejska bawiła w karczmach lub też " swawoliła po wzgórzach ".

W Morownicy w powiecie kościańskim w pierwsze święto po rezurekcji, ale przed summą mieszkańcy podawali kapłanowi rozmaite ciernie, kwiaty polne, zioła postrzałowe i przyrokowe do poświęcenia. Były one przydatne cały rok na różne choroby.

W Ujeździe pod Kościanem w Wielki Czwartek gospodarze i rodzice gotowali jaja na twardo w cynamonie i cebuli (dla koloru) i chowali je po krzakach, za płotami itd., a czeladź i dzieci miały je szukać. Jaja te zwano pisanymi. Znalazcy zatrzymywali jaja na własność.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Katastrofa śmigłowca z prezydentem Iranu. Co dalej z tym krajem?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Jak wyglądała Wielkanoc 150 lat temu? Prezentujemy XIX-wieczne wielkanocne tradycje Wielkopolski - Krotoszyn Nasze Miasto

Wróć na srem.naszemiasto.pl Nasze Miasto