Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Z "The Voice of Poland" na plan filmu "Sami Swoi. Początek". 17-letniego ucznia śremskiego Ogólniaka możemy oglądać na dużym ekranie

Marta Jarmuszczak
Marta Jarmuszczak
Kuba Kośmider (pierwszy od prawe) podczas premiery filmu w towarzystwie innych aktorów - od lewej -  Adam Bobik, Paulina Gałązka, Miłosz Fudała, Ivana Pałczyńska.
Kuba Kośmider (pierwszy od prawe) podczas premiery filmu w towarzystwie innych aktorów - od lewej - Adam Bobik, Paulina Gałązka, Miłosz Fudała, Ivana Pałczyńska. Archiwum prywatne
Z domowej estrady, przez telewizyjne talent show na wielki ekran filmowy... i być może na ekonomię w przyszłości. O swojej artystycznej drodze opowiada nam Kuba Kośmider, który zagrał w filmie "Sami Swoi. Początek".

Śpiewasz, grałeś na deskach teatrów, a już teraz można cię zobaczyć na wielkim ekranie w filmie „Sami Swoi. Początek”. Jednak wszystko zaczęło się od śpiewu, prawda? Opowiedz o swoich początkach z muzyką.
Wszystko zaczęło się, jak miałem 2-3 lata. Koncertowałem wtedy w domu dla rodziców. Miałem plastikowy mikrofon i śpiewałem do niego tak, jakbym był na scenie. Mama i tata siedzieli na kanapie jako moja widownia, oklaskiwali mnie i wołali “bis”. Wykonywałem wtedy piosenki takie jak “Piękne dziewczę” albo “Wlazł kotek na płotek” czy “Hej sokoły”

A czy po drodze pojawiały się też inne zainteresowania? Często chłopcy chcą być strażakami, grają w piłkę nożną, jak było u ciebie? Czy muzyka była jedynym hobby w Twoim dziecięcym życiu i czy właściwie wiesz, że chcesz z tym związać swoją przyszłość?
Właściwie nadal się zastanawiam i nie jestem pewien co do tego. Niestety, tutaj potrzeba dużo szczęścia, żeby wszystko szło pomyślnie. Ja też cały czas się uczę, chodzę do szkoły i poznaję te różne drogi, ale raczej nie miałem nigdy takich pomysłów, żeby zostać strażakiem czy policjantem

Kiedy miałeś 12 lat zaprezentowałeś się w jednym z telewizyjnych talent show - był to The Voice Kids. Skąd właściwie wziął się pomysł wystartowania w programie i czy oglądałeś go wcześniej?
Ciekawostką jest to, że przed moim udziałem w The Voice ja w ogóle nie wiedziałem, czym ten program jest. To znaczy wcześniej nie obejrzałem ani jednego odcinka. Tak naprawdę dopiero po zgłoszeniu zacząłem dowiadywać się, o co tam właściwie chodzi i obejrzałem różne odcinki. Wydaje mi się, że takim impulsem do zgłoszenia było po prostu znalezienie ogłoszenia czy artykułu o tym programie

Z pewnością występy publiczne, tym bardziej emitowane w telewizji mogą przysporzyć wiele emocji. Czy stresujesz się przed wyjściem na scenę lub podczas występu, kiedy na niej jesteś?
Pewnie. Stres jest zawsze. Myślę, że jest on swego rodzaju motorem napędzającym. Gdyby nie ta adrenalina to tak naprawdę zaśpiewałbym bez żadnych emocji i tyle. Wiadomo, że po tych wszystkich występach czy pracy na planie filmu jest on trochę mniejszy, ale zawsze w jakimś stopniu obecny.

Kilka lat później - już jako 16-latek - postanowiłeś ponownie spróbować swoich sił w tym samym programie, jednak w edycji dla dorosłych wokalistów. Tam wszyscy trenerzy – jurorzy walczyli o to, aby z Tobą pracować. Jakie to uczucie, kiedy podczas twojego występu odwracają się wszystkie jurorskie fotele?
Nie pamiętam prawie nic z tego momentu, kiedy byłem na scenie. Totalnie się wyłączyłem. Próbowałem, jak najbardziej się wczuć w piosenkę, żeby śpiewać bardzo emocjonalnie i dokładnie. Akurat w momencie, w którym obróciły się tamte fotele, miałem zamknięte oczy, więc widziałem tylko, jak odwraca się ostatni trener i miałem takie “wow”.

Można Cię też zobaczyć już na wielkim ekranie komedii “Sami Swoi Początek” w roli Jaśka Pawlaka. Tam za to nie wystarczy sam śpiew, ale też aktorstwo. Czy kiedykolwiek uczyłeś się go czy wszystkie Twoje umiejętności to właściwie teatralne doświadczenia?
Nigdy nie uczyłem się aktorstwa. Moje umiejętności w tym zakresie wynikają z różnorakiego doświadczenia - brałem udział w kilku spektaklach. Zaczęło się to w 2017, kiedy w Teatrze Polskim w Poznaniu zagrałem małego chłopca w spektaklu „Suor Angelica”. Nie była to duża rola. Miałem po prostu wejść i wyjść, ale okropnie się stresowałem. Mimo tego, że byłem odwrócony tyłem do widowni, to czułem na sobie wzrok widzów. To był mój pierwszy występ na deskach teatru. Później były castingi do chóru przy operze w Poznaniu. Ja właściwie nie przepadam za chórami i nie lubię w nich śpiewać, ale stwierdziłem, że spróbuję i zobaczymy co się wydarzy. Udało się dostać, więc razem z tym zespołem zagrałem dwa spektakle - “Carmen” i “Skrzypek na dachu” w Teatrze Wielkim. Zrezygnowałem z tego później, ze względów logistycznych – nie mieszkaliśmy wtedy w Poznaniu i dowiezienie mnie na próby było czasem problematyczne. Potem był Teatr Muzyczny w Poznaniu. Mama znalazła ogłoszenie o castingu na facebooku. Szukano głównego bohatera do “Księgi Dżungli”. Była to rola też śpiewana, więc stwierdziliśmy, że warto spróbować, ponieważ przecież kocham śpiew, a doświadczenie w aktorstwie także posiadam. Udało mi się wystąpić też w „Irenie”.

Może zatem teatr muzyczny to miejsce dla Ciebie... Lubisz musicale czy myślisz raczej, że była to jednorazowa przygoda?
Lubię, podoba mi się to połączenie aktorstwa i śpiewu. Mój nauczyciel wokalu - Michał Sobierajski - mówi też, że mam mocno musicalową technikę śpiewania.

Wracając jednak do „Samych Swoich”, powiedz, jak pracowało Ci się na planie filmu i czym właściwie taka praca różni się od teatralnych prób?
Wszystko przebiega zupełnie inaczej niż w teatrze. Po pierwsze, jeżeli chodzi o samą część aktorską to na planie filmu możemy sobie pozwolić na powtórzenia i pomyłki. Oczywiście w granicach rozsądku, ale można tam robić wiele ujęć, aby osiągnąć tę perfekcję. Można też kombinować z dźwiękiem i obrazem, aby efekt finalny był idealny. W teatrze natomiast wszystko musi być dopięte na ostatni guzik – wszystko dzieje się na żywo. W odróżnieniu od filmu przygotowanie spektakli teatralnych wymaga wielu prób. Często jest to kilka miesięcy pracy, żeby doszlifować to wszystko. Na planie nie trzeba tak naprawdę zapamiętać tych kilkudziesięciu kartek tekstu, ale tylko jedną scenę. Oczywiście zupełnie inaczej się też gra. W filmie ważniejsze wydają się są takie – powiedzmy – smaczki i drobne rzeczy, natomiast w teatrze trzeba często przedobrzyć, tak żeby każdy dokładnie zauważył o co chodzi.

Wyglądając nieco w przyszłość... czy myślałeś o ewentualnych przyszłych studiach? Tak jak mówisz - nadal się uczysz – jednak czy przeszedł Ci przez myśl pomysł wybrania po maturze studiów np. na akademii muzycznej lub teatralnej czy raczej nie chciałbyś iść w tę stronę, jeśli chodzi o edukację?
Póki co nie myślałem o tym, żeby wybrać się na studia muzyczne albo aktorskie. Nie chciałbym iść na razie w tę stronę. Jeżeli już miałbym studiować, to wybrałbym kierunek ekonomiczny lub związany z produkcją filmu. To byłoby połączenie mojego profilu w szkole, czyli matematyczno-geograficznego - w teorii takiego biznesowego, ekonomicznego i mojej pasji, czyli aktorstwa teatralnego.

Jesteś świadkiem ciekawego wydarzenia? Skontaktuj się z nami! Wyślij informację, zdjęcia lub film na adres: [email protected]

od 12 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wideo

Materiał oryginalny: Z "The Voice of Poland" na plan filmu "Sami Swoi. Początek". 17-letniego ucznia śremskiego Ogólniaka możemy oglądać na dużym ekranie - Głos Wielkopolski

Wróć na srem.naszemiasto.pl Nasze Miasto