Marsz Równości Poznań. Śremskim okiem na poznański Marsz Równości. Co myślą o nim młodzi mieszkańcy miasta?

OPRAC.:
Bartosz Klimczuk
Bartosz Klimczuk
Śremskim okiem na poznański Marsz Równości. Co myślą o nim młodzi mieszkańcy miasta?
Śremskim okiem na poznański Marsz Równości. Co myślą o nim młodzi mieszkańcy miasta? Olga Rydzewska/archiwum prywatne
Marsz Równości Śrem. Poznań Pride Week trwał od 29 czerwca do 4 lipca, a jego zwieńczeniem i najważniejszym wydarzeniem był XVII Marsz Równości. Demonstracje honorowym patronatem objął prezydent miasta Jacek Jaśkowiak. W Marszu brali udział również śremianie, w tym autorka relacji, Olga Rydzewska.

Marsz Równości Poznań. Śremskim okiem na poznański Marsz Równości. Co myślą o nim młodzi mieszkańcy miasta?

Olga Rydzewska jest zaangażowaną społecznie działaczką, liderką zeszłorocznej odsłony śremskiego Strajku Kobiet oraz inicjatorką wywieszenia w mieście tzw. "tęczowych bannerów":

Olga Rydzewska: Chciałabym żyć w Polsce kolorowej i rożnej, pozbawionej ograniczeń i uprzedzeń

Czas organizowanych przez poznańską Grupę Stonewall wydarzeń co roku oscyluje wokół końca czerwca – data ta nie jest przypadkowa. To wspomnienie zamieszek na Stonewall Inn w Nowym Jorku, które stały się symbolem walki o równość społeczności LGBTQ+ i były początkiem ruchu wolnościowego gejów.
Poznański Pride Week to nie tylko przemarsz ulicami miasta, ale także szereg wydarzeń związanych ze społecznością LGBTQ+. Grupa Stonewall, która już od lat zajmuje się organizacją eventu dba o to, by w stolicy Wielkopolski przez kilka dni w roku było naprawdę wesoło i kolorowo – dzięki ich zaangażowaniu odbyły się dyskusje i edukujące wykłady, pokazy filmów oddane tęczowej społeczności, występy drag queens, czy warsztaty psychologiczne.

W przeddzień Poznańskiego Marszu Równości mieszkańcy miasta i okolic mogli przez moment poczuć się jak na londyńskiej dzielnicy Soho – Półwiejska wypełniła się tęczowymi flagami, muzyką i ulicznym tańcem. Zgromadzeni zatańczyli również poloneza równości, symbolicznie manifestując, że społeczność LGBTQ+ jest też nieodłączną częścią polskiej kultury.

Jak co roku najważniejszym i zwieńczającym Pride Week wydarzeniem był XVII Marsz Równości, który po raz kolejny został objęty honorowym patronatem prezydenta miasta Jacka Jaśkowiaka. Wyruszył on o godzinie 17.00 z Placu Wolności, przemierzając Półwiejską, Szkolną, czy Kościuszki.

Dawno nie czułem się tak szczęśliwy! To ilu wspaniałych ludzi spotkałem w czasie marszu nie mieści mi się w mojej głowie… to ile pozytywnej energii wszyscy od siebie tutaj dają to jakieś szaleństwo. Uwielbiam to, że każdy jest tutaj sobą i nikt nie patrzy na niego z góry. - tak wydarzenie kwitował jeden z maszerujących.

Policja szacuje, że w marszu brało udział 7 tysięcy osób i zaznacza, że odbył się on bez żadnych niepokojących incydentów. Co ciekawe, w tym roku nie zgłoszono żadnych kontrmanifestacji, a na trasie przemarszu nie pojawił się nikt, kto chciałby go zakłócić. Na wydarzenie przyjechali mieszkańcy wielu miast w Polsce – przybyli między innymi z Warszawy, czy z Gdańska. Nie zabrakło również polityków – w marszu szła Katarzyna Ueberhan, Sylwia Spurek, Krzysztof Śmiszek, Franek Sterczewski i Adam Szłapka. „Miło was widzieć, dzięki, że jesteście” – mówili do uczestników politycy, wymachując tęczowymi flagami.

Przez całą trasę marsz ochraniały kordony policji, przygotowane na możliwie najgorsze scenariusze, których udało się uniknąć. Końcem przemarszu był w tym roku Plac Wolności, gdzie na uczestników czekały stoiska z jedzeniem i piciem. Na miejscu rozbrzmiewała także muzyka, a wieczorem na scenie pojawiła się Reni Jusis.

Atmosfera na marszu była niesamowita. Tysiące osób maszerujących ulicami Poznania dały szansę na to, że Polska kiedyś będzie tolerancyjnym, socjaldemokratycznym państwem, na wzór krajów zachodnich, a nie wschodnich reżimów. Poznań to tęczowa stolica Polski, bez dwóch zdań” – mówił jeden z uczestników marszu.

Impreza na placu trwała do późnych godzin wieczornych, a przyjazne społeczności LGBTQ+ miejsca na mapie Poznania wypełniły się świętującymi osobami.

Poznański Marsz Równości to dla mnie coroczne wielkie święto miłości. Jako sojuszniczka społeczności LGBTQ+, do której należy moja rodzina, znajomi i przyjaciele, nie wyobrażam sobie nie brać w nim udziału. Jest to możliwość na powiedzenie „jestem z tobą i w pełni cię akceptuję, mimo tego, że jesteśmy różni”. Silnie wierzę, że zmiany trzeba sobie wywalczyć i w to, że tym ludziom w Polsce w końcu będzie się żyło dobrze. Marzę o dniu, w którym będę w stu procentach pewna, że już nie mają się czego bać, że mogą być sobą. Chciałabym żyć w Polsce kolorowej i różnej, pozbawionej ograniczeń i uprzedzeń. Marsze Równości to możliwość na usłyszenie ich głosu, który tłamszą czołowi politycy. Bez społeczności LGBTQ+ nie ma Polski, a tylko z nią może być ona piękna i pełna. Dlatego tu jestem - dla nich, pełna podziwu dla ich zaangażowania i siły.

Wiktor Chicheł to inny młody śremianin, fan Romana Dmowskiego, wiceprezes stowarzyszenia Śremski Instytut Historii, wielokrotny uczestnik śremskiej odsłony Męskiego Różańca:

Wiktor Chicheł: Parada równości? To nie pomaga, a szkodzi.

Parady równości mają to do siebie, że wzbudzają zawsze dużo emocji i mają zdecydowanych przeciwników, zwolenników lub osoby, którym jest to obojętne. Ta z ubiegłej soboty, która odbyła się w Poznaniu wyglądała na pierwszy rzut oka jak cała reszta. Byli celebryci, wielkie korporacje, patronat władz samorządowych (te w większości miast popierają postulaty LGBTQ+), a także politycy opcji lewicowych od Koalicji Obywatelskiej po skrajną Partię Razem. Na paradzie równości w Poznaniu nie było żadnych prowokacji, performance’ów, cipomaryjek, parodii Mszy Świętej, monstrancji w kształcie waginy. Gdyby one wyglądały tak za każdym razem myślę, że nie mielibyśmy wydarzeń jak w 2019 roku w Białymstoku. Te wszystkie próby zdenerwowania, obrazy osób o konserwatywnych poglądach nie powodowały żadnych dobrych skutków. Ponadto jacyś faceci przebrani za kobiety czy podpinający się pod to fetyszyści w skórach czy robiący z człowieka psa, których pokazuje się w internecie, stwarzają, że duża część naszego narodu uważa LGBT za ideologię, która zmienia człowieka w kogoś nienormalnego, chorego, zdegenerowanego.

Prawda jest taka, że z najpierw homoseksualistów, a później osób z zaburzeniami osobowości i innych tzw. Queer współcześni marksiści stworzyli sobie proletariat zastępczy i go teraz wyzwalają spod jarzma starego, chrześcijańskiego świata. Czy w ogóle w Polsce społeczność homoseksualna może czuć się prawnie wykluczona? No nie, przepraszam, ale w 1932 roku polski kodeks karny zniósł zaborcze prawo penalizujące czyny sodomickie (biblijne nawiązanie) i do dzisiaj nie ma opcji politycznej, która chciałaby wracać do wcześniejszego ustawodawstwa (tak, nawet Konfederacja nic takiego nie zakłada). Także w Kościele Katolickim nieheteronormatywni nie mają czego się bać, gdyż katolicy potępiają grzech, nie osoby. Jednak gdy ktoś publicznie się chwali, że współżyje z osobami tej samej płci, niech nie liczy, iż księża czy wierni będą z tego powodu zadowoleni. Homoseksualizm jest grzechem i nie ma z tym dyskusji.

Myślę, że dla Kościoła jest to obecnie ważna sprawa, jak sprawić by homoseksualiści przyszli do niego i potrafili zmienić swoje życie. Istnieje też pewna grupa osób, które nie utożsamiają się z ruchem LGBTQ+, a ich głos jest nie słyszalny. Akurat niedawno mój znajomy się przyznał, że w kręgu jego zainteresowań są mężczyźni i spowodowało to odrzucenie przez inne osoby, a szczególnie zabolało odrzucenie przez przyjaciela. Dlatego widzę, że takie osoby, ale też podpinający się pod społeczność LGBTQ+, często potrzebują pomocy, miłości, zrozumienia, których nie zaznali w domu, w najbliższym środowisku. To pokazuje historia jednego z moich ulubionych piosenkarzy z lat 80-tych Eltona Johna, który był odrzucony przez ojca i dlatego szukał uczuć u innych mężczyzn.

Naprawmy kondycję rodziny, nie doprowadzajmy do alkoholizmu, narkomanii, budujmy relacje, może inaczej będzie to wszystko wyglądać. Może i w życiu często potępiałem to środowisko, lecz uważam teraz, że to nie była wina tych ludzi, tylko polityków, koncernów, całej tej awangardy rewolucji żydokomunistycznej, która przewala się poprzez kulturę zachodu . Ci wszyscy ludzie zbijają kapitał na homoseksualistach żyjąc potem, jak szlachta, a dzieciaki poprzez propagandę nie mają pojęcia kim w ogóle są. Nawet ostatnio w „1 z 10-ciu” mogliśmy się przekonać, iż u ssaków są tylko dwie płcie.

Przechodząc do konkluzji, moim zdaniem parady równości nie pomagają LGBTQ+. Liczba przebierańców, zboczeńców (inaczej niektórych tam zachowań promowanych nie da się nazwać) powoduje, że ta detaliczna grupa jest widziana w krzywym zwierciadle, tak samo promowanie zakazu „mowy nienawiści” prowadzi powoli do wykluczania osób o innych poglądach, do zaczątków faszyzmu. Nic na siłę.

Śremskim okiem na poznański Marsz Równości. Co myślą o nim młodzi mieszkańcy miasta?

Marsz Równości Poznań. Śremskim okiem na poznański Marsz Rów...

Rząd podjął decyzję w sprawie obostrzeń.

Wideo

Dodaj ogłoszenie